Dobry wieczór!
Część pierwsza: OM-5 Mk II + 60mm F2.8 Macro i światło naturalne, czyli co dostaniemy za kwotę o ponad połowę niższą niż OM-1 Mk II i 90mm.
Dla kogo może być to przydatny zestaw?
- pierwsze kroki i rozwijanie się w makrofotografii
- dopełnienie innego systemu o skuteczne i wydajne makro
- dla osób poszukujących mobilnego sprzętu łatwego w transporcie.
Z OM-5 spotkałem się już jakiś czas temu. Była to pierwsza wersja. Dla mnie totalna zagadka, bo przecież menu zupełnie inne niż w OM-1/Mk II i panika zasiana, bo nie wiadomo gdzie co jest. Za to OM-5 Mk II posiada menu jak w modelach wyższych, a więc jesteśmy w domu. W obu przypadkach zaskoczony byłem wymiarami samego korpusu, jednak zachwytu tutaj nie będzie, bo np. dla mnie jest za mały. Ja wiem, że w moich dłoniach na filmie wygląda zgrabnie, ale no nie leży mi i koniec. Dlatego właśnie kupiłem OM-3, które trzyma mi się jeszcze gorzej
Tylko co z tym makro? Jak taki zestaw wypada w porównaniu OM-1/Mk II i 90mm F3.5? Do zestawu dorzuciliśmy 60tkę. To wciąż świetne szkło, mega kompaktowe, jaśniejsze niż 90tka, skala odwzorowania 1:1, która także daje ogromne możliwości, bo pamiętajmy, że mamy mały sensor, który z kolei łatwiej wypełnić
Nie każdy chce/musi robić zdjęcia bardzo malutkim stworzeniom czy też pająkom do tyłka zaglądać. Jak z 90mm
Krótsza ogniskowa ma też małą wadę, no trzeba troszkę bliżej podejść do naszego motylka, ale wciąż to całkiem wygodny dystans minimalnego ostrzenia + szerszy kąt widzenia. A nie ukrywam dla mnie 90mm czasem bywa kłopotliwe w zmieszczeniu się w niektórych zakamarkach – nie tylko odległość ostrzenia, ale i jej rozmiar
Łatwiej też o malowniczy i delikatny bokeh, kiedy zapragnie nam się zdjęć close-up. Pomimo trochę wolniej działającego Focus-Bracketingu od OM-1/Mk II czy OM-3 to wciąż jest na tyle szybki, że bez problemu będziemy sobie ,,bracketingować” z ręki. A jak nam się nie chce tego potem składać, to funkcja Focus-Stacking do 8 klatek składowych złoży za nas zdjęcie (niestety jeszcze JPG).
Akurat trochę mi się zahaczyło o krótki wyjazd z żoną do Szczawnicy, gdzie trafił mi się piękny modroborowik ponury, którego kapelusz przypominał kolor nowej OM-piątki
Właśnie tam nasunęła mi się myśl, że to dla mnie świetna alternatywa na wypady, gdzie spędzanie czasu to nie ślęczenie przy jednym krzaku przez pół godziny (do tego mam OM-1 Mk II i 90
), a spacer i foto jako dodatek, no i ze względu na bagaże, gdzie zabranie tak małego zestawu nie jest praktycznie uciążliwe. Wciąż skuteczny i szybki bracketing pozwala na spontaniczne stacki nawet w trakcie leniwego łażenia po szlakach. No i żona. Dzięki niej te wszystkie funkcje na wakacjach działają jeszcze szybciej. A ja sprawniej podejmuje decyzje o wciśnięciu spustu migawki. Jej w zestawie brak
.
Dość o mnie. Na zakończenie kilka słów sprostowania i wyjaśnień:
,,Budżetowy” dla każdego oznacza coś innego. W pełni to rozumiem. Są jeszcze tańsze alternatywy w postaci używanych, starszych korpusów jak i szkła 30mm Macro czy kombinacji z pierścieniami pośrednimi czy starymi obiektywami z dostosowanym mocowanie. Uwierzcie mi – sam zaczynałem od 15 letniego sprzętu za 1500zł i wiem, że też się tym duuużo da. Ale nie o tym jest ten post – główny bohater to premierowe OM-5 Mark II z klasyczną 60tką, gdzie obecnie OM SYSTEM w makro kojarzony jest z OM-1 Mk II i 90mm kosztujących… niemało
Obserwując uczestników moich warsztatów plenerowych widzę wszelkie marki korpusów i obiektywów i szczerze mówiąc często jest tak, że pokazując na żywo co i w jaki sposób mogę zrobić swoim sprzętem, pojawia się zestaw stałych pytań: ,, A coś tańszego niż OM-1 Mark II z 90tką? A może coś mniejszego? A na wakacje chciałabym/chciałbym coś bardziej mobilnego, co możesz polecić?”, ,,Dla tego bracketingu chcę to do makro, ale od razu muszę brać 90tkę?”. No i tutaj pojawia nam się właśnie ta alternatywa ![]()
–
Część druga
Teraz trochę o pracy z błyskiem. Jak wiecie, bardzo często korzystam z tego sposobu w połączeniu z dyfuzorem własnej konstrukcji. Tracimy trochę na mobilności całego sprzętu jednak ciągły dostęp do źródła światła bez względu na warunki i wyciskanie większej ilości szczegółów wiele wynagradza. Efekty są widoczne praktycznie od razu. W swoim wyposażeniu posiadam lampę FL-900. To kolos – jest wielkości i wagi OM-5 z tą 60tką
Bardziej zgrabnie wyglądałby model FL-700. Są jeszcze mniejsze konstrukcje, jednak jeśli chcemy w pełni kompatybilny bracketing to inne marki mają pewien problem, ale o tym poniżej. Większego zaskoczenia dla mnie nie było, budżetowy, ale nowy zestaw (
) poradził sobie bardzo dobrze. Moją główną techniką są pojedyncze strzały z mocno domkniętą przysłoną. Aby lampa trochę mniej dominowała nad kadrem, zwiększam ISO, aby wydobyć trochę więcej kolorów ze światła zastanego i tła. W przypadku OM-5 Mk II ustawiłem wartość 400. Tak, lampa jest po to żeby dawać światło, ale w momencie, kiedy jest ustawiona na dużą moc (chociażby po to, żeby utrzymać niskie ISO), efektem może być bardzo ciemne lub czarne tło. Ale to kwestia indywidualna co nam się podoba, czasem to fajne rozwiązanie, szczególnie w momencie sporej ilości kontrastowych kolorów (czerń dodatkowo podbija ich wyrazistość) jednak to nie jest żadna reguła. Niższa moc lampy przy zdjęciach ma też swoje zalety – może ona sprawniej regenerować się pomiędzy strzałami, przez co focus-stacking czy focus-bracketing przebiega jeszcze płynniej i sprawniej. No i tak jak widzicie skala 1:1 też wystarczy na skakuny ![]()
Ale dlaczego tylko bardzo dobrze, a nie wyśmienicie? Pamiętajcie, że porównuję to w głównej mierze do topowego zestawu OM-1 Mark II i 90tki, a to wysoko postawiona poprzeczka
Także maleńki minusik należy się za: czas 1/50. To najkrótszy czas otwarcia migawki dla cichej migawki, która pracuje m.in właśnie przy focus-bracketingu i stackingu. Mimo tego, że sam błysk pozwala na skuteczniejsze zamrożenie ruchu to jednak czasem coś się wydarzy, coś się ruszy (chodzi mi głównie o fotografa :)) i może powstać problem z ostrością. OM-1 Mk II dysponuje najkrótszym czasem 1/100 co sprawia, że jest bardziej tolerancyjny na nasze podrygiwanie. Ale nie oznacza to jakiegoś ogromnego problemu – w dalszym ciągu pracujemy na maszynie z bardzo szybkim trybem zdjęć seryjnych z przesunięciem płaszczyzny ostrości. Po prostu przy robieniu bracketingu z ręki trzeba pilnować się stabilności swojej ręki:)
Dopełniając jaka lampa będzie dobra? Systemowe lampy posiadają ogromny plus w postaci pełnej synchronizacji z korpusem – kiedy flash nie ma siły błysnąć, focus-bracketing/stacking zatrzyma się i w momencie jej gotowości proces ruszy dalej. Lampy niesystemowe, choć potrafią szybciej błyskać od tych systemowych, mogą czasem nie błysnąć, a fs czy fb nie poczeka i klatki polecą dalej. To skutkuje ciemnymi poszczególnymi zdjęciami.
PODSUMOWUJĄC moją przygodę z zestawem OM-5 Mark II i 60tką Macro piszę z czystym sumieniem: TAK, POLECAM.
Ale czy Wy się skusicie, czy polecicie taki komplet znajomym lub komuś kto nie chce się przesiadać z innego systemu? To pozostawiam do osobistego rozpatrzenia ![]()
Dziękuję każdemu, kto dotrwał do końca. Jednego i drugiego posta. Nawet jeśli nie był on w kręgu Waszego zainteresowania.
DO USŁYSZENIA NIEBAWEM, MOŻE JESZCZE OPOWIEM O CZYMŚ CIEKAWYM ![]()