O Mnie

O MNIE

ADRIAN TRUCHTA

Witaj w moim świecie makrofotografii, gdzie granice codziennej rzeczywistości zacierają się, a najmniejsze detale stają się centrum uwagi. Pragnę zabrać Cię w niezwykłą podróż, w której odkryjesz piękno i złożoność świata owadów oraz pajęczaków, jakiego nie dostrzeżesz gołym okiem. Dzięki moim fotografiom, poznasz tajemnice tych maleńkich stworzeń i ich fascynującego życia. Zrozumiesz, jak ważną rolę pełnią w ekosystemie i jak ich istnienie wpływa na nasz świat.

Świat przyrody od zawsze mnie fascynował. Odkąd tylko pamiętam towarzyszyły mi dwie rzeczy: książki przyrodnicze oraz obserwacja natury. Mając zaledwie kilka lat w mojej głowie zaczęły pojawiać się pierwsze marzenia co do spotkań z bardzo unikalnymi owadami czy pajęczakami. Największe wrażenie zawsze robiła na mnie modliszka zwyczajna, a wśród pajęczaków poskocz krasny czy gryziel tapetnik. Te nic nie mówiące nikomu nazwy były dla mnie czymś na porządku dziennym. W mojej głowie.  W dniu dzisiejszym, kiedy piszę ten tekst, mam 32 lat. 

Wszystko zaczęło się dość banalnie, bo w połowie 2020 zacząłem bawić się w dokumentację owadów i pajęczaków przy użyciu smartfona z soczewką makro. Bardzo dobrze wspominam ten czas, ponieważ taki sprzęt mogłem mieć zawsze przy sobie, a jedyna rzecz jaką wystarczyło zrobić to kliknięcie ,,zrób zdjęcie”. Dzięki maleńkiej matrycy aparatu w telefonie można było osiągać całkiem spore powiększenie, co było fajną namiastką makro oraz pozwalało mi to na realizowanie coraz ciekawszych pomysłów. Pojawiły się pierwsze publikacje na stronach poświęconych owadom i pajęczakom, zacząłem poznawać coraz więcej ludzi, którzy tak jak ja robili ,,makro dla siebie”, ale podziwiałem także prace doświadczonych fotografów pracujących na profesjonalnym sprzęcie. Moja fotografia komórkowa była dla mnie zupełnie wystarczająca, a nawet zdarzały się pochwały co można fajnego wyczarować smartfonem z niewielkim szkiełkiem powiększającym. Kiedy zdjęcia zaczęły nabierać bardziej śmiałej formy, odezwała się do mnie znajoma z Facebooka – Marysia Maj-Klepacka. Poznaliśmy się na wspomnianej wcześniej stronie zrzeszającej pasjonatów mikro-świata. Marysia jak się okazało jest profesjonalnym fotografem ślubnym, a makro traktuje hobbystycznie. Tworzy przepiękne, przyrodnicze makro-pejzaże. W którymś momencie nie wytrzymała i napisała do mnie – ,,Adrian, te zdjęcia nie są złe, ale brakuje w nich  bardzo ważnej rzeczy – KOMPOZYCJI”! Okazało się, że siatka, która wyświetlana była na ekranie mojego telefonu nie służy do łatwiejszego celowania głównym elementem w jej środek, a do… łatwiejszego komponowania kadru dla zachowania odpowiednich proporcji jak i estetyki na zdjęciu. Jednym słowem na zdjęciu każdy element ma mieć swoje miejsce. Tak zaczęła się moja pierwsza, prawdziwa lekcja fotograficzna – przekadrowanie swoich starych zdjęć z zachowaniem podstaw kompozycji. W kilka dni opanowałem praktykę, choć czasem nie było łatwo, ale zacząłem stosować te metody już w swoich nowych zdjęciach. Nagle moje fotografie zaczęły opowiadać historie. Wkręciłem się tak mocno, że zapragnąłem czegoś więcej. Po roku zabawy z telefonem nadszedł czas na pierwszy, prawdziwy aparat.